„Gildia Magów. Księga Pierwsza Trylogii Czarnego Maga.” Trudi Canavan.

Literatura fantasy wiąże się z początkiem mojej czytelniczej przygody w ogóle. Miałem na ogół poważne problemy z nauką czytania, szła mi ona dosyć opornie. Nie miałem żadnej motywacji do sięgania po książki. W tym czasie, cztery lata starsza ode mnie siostra czytała pierwszy tom Harry’ego Pottera, był rok 2000, toteż młody czarodziej zdążył zyskać na popularności. Również i ja sięgnąłem po tę książkę… I wtedy się zaczęło. Kamień filozoficzny wciągnął mnie tak mocno, że nie tylko poprawiła się moja umiejętność czytania. Zacząłem sprawiać rodzicom problemy, ponieważ nie przerywałem czytania kładąc się do łóżka, ale schowany z lampką pod kołdrą wchłaniałem kolejne strony, rozdziały, tomy… Tak się zaczęło… A potem… Cóż, to już materiał na inną opowieść, a tymczasem pochylmy się na mojej ostatniej lekturze.

Gildia Magów opowiada o młodej dziewczynie Sonei, mieszkance slumsów Imardinu – stolicy fantastycznej krainy Kyralia. W czasie dorocznej akcji oczyszczania miasta z żebraków, włóczęgów i bezdomnych, młoda dziewczyna w zemście za niesprawiedliwe traktowanie rzuciła kamieniem w grupę czarodziejów. Choć z założenia była to jedynie forma wyładowania złości – magów chroniła stworzona przez nich bariera – to kamień przeniknąwszy magiczną barierę uderzył w skroń jednego z czarodziejów. Od tego momentu dla Gildii Magów rozpoczął się okres gorączkowych poszukiwań dziewczyny z niższych sfer, która wykazała posiadanie zdolności magicznych. Dla Sonei i jej przyjaciół to okres ucieczki i ukrywania się przed Gildią, która w ich ocenie jest narzędziem ucisku klasowego i cierpienia prostej ludności.

Książka porusza kilka ciekawych wątków. Jednym z nich jest temat walki klasowej. Otóż Kyralia to miasto wyraźnie podzielone. Wystarczy spojrzeć na dołączoną mapę. Imardin składa się na dwa okręgi; okrąg wewnętrzny, gdzie mieszkają najbogatsi, najbardziej wpływowi mieszkańcy i sam król w swoim pałacu oraz okrąg zewnętrzny, przeznaczony dla drobnych mieszczan. Jak do każdego większego miasta ściągają tam różni włóczędzy i żebracy. Wiele lat przed czasem akcji powieści wcześniej panujący król zadecydował o przeprowadzeniu tuż przed nadejściem zimy czystki, aby usunąć z miasta najuboższych, którzy zdaniem najbogatszych stanowili zagrożenie dla bezpieczeństwa miasta. Coroczne czystki powodują scysje i nieporozumienia pomiędzy klasami.

Magowie zdawali sobie sprawę, jakie zagrożenie dla siebie samej tudzież bliskich stwarza Sonea obdarzona mocą, której nie kontroluje. Ponieważ w czasie jej pierwszego poważnego zetknięcia z magami doszło do spowodowanego przez nich wypadku, nie darzyła ich nawet śladowym zaufaniem. Dopiero na drodze małych kroków, powoli i bez pośpiechu, dzięki szeregowi małych, obustronnych ustępstw powstaje cienka nić zaufania między Soneą i magiem Rothenem. Myślę, że to bardzo pouczający o relacjach międzyludzkich motyw.

Powieść zdecydowanie stanowi długi wstęp do większej całości, ale ponieważ Trudi Canavan wykazała się niezwykle lekkim piórem to książkę czyta się bardzo szybko. Można, co prawda narzekać na przewidywalne zakończenie, ale należy zwrócić uwagę, że właściwie na samym końcu pojawia się problem, który każe czytelnikowi sięgnąć po kolejny tom z palącym zaciekawieniem. Gildię Magów polecam wszystkim zainteresowanym motywem magii w fantastyce, a także chcącym zrozumieć jak łatwo jest stracić czyjeś zaufanie, a jak trudno jest je odzyskać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s